Rusza cyniczna kampania wyborcza

W ostatnich dniach szerokim echem w naszym mieście odbił się artykuł Głosu Wielkopolskiego informujący o sponsorowaniu przez swarzędzki magistrat pochwalnych wierszy o burmistrzu i sekretarz gminy. Przyjrzeliśmy się bliżej całej sprawie.

Ile w tym prawdy? Okazuje się, że niewiele. Zażenowanie wzbudza fakt, iż w medialnej nagonce najbardziej ucierpiała i cierpi Halina Dziszyńska-Błachnio, autorka tomiku “Strofy swarzędzkie”, który powstał, aby uświetnić symboliczne otwarcie ścieżki nad Jeziorem Swarzędzkim, która uchwałą Rady Miejskiej nazwana została  Aleją Henryka Błachnio, zmarłego męża swarzędzkiej autorki, fotografika i uznanego społecznika.

Co tak bardzo zabolało politycznych adwersarzy burmistrza? Wspomniany wyżej tomik poezji, który podobnie jak twórczość p. Wandy Wasik, p. Heleny Trzebuchowskiej, p. Antoniego Kobzy, p. Zdzisława Zielińskiego czy, ostatnio, w bieżącym, roku p. Marka Stanisławskiego – autora książki „Ocalić zapomniane słowa czyli gwara swarzędzkich stolarzy”, otrzymał dofinansowanie swarzędzkiego magistratu w kwocie 8 tysięcy złotych. Autorka zawarła w nim 32 wiersze dedykowane m.in. prezesowi Spółdzielni Mieszkaniowej w Swarzędzu, Radzie Miejskiej czy też wspomniane w artykule GW krótkie wiersze dedykowane burmistrzowi oraz sekretarz gminy. Jak sama Halina Dziszyńska-Błachnio przyznaje, celem wydania tomiku było “przedstawić Swarzędz i gminę jako Małą ojczyznę, w której oprócz pięknej przyrody i architektury mieszkają ludzie tworzący klimat tego miejsca”.

Autorka wierszy 17 kwietnia 2018 r. przekazała do UMiG w Swarzędzu pisemną informację, iż „w związku z nagonką medialną i hejtem w sieci” rezygnuje z otrzymanego dofinansowania w wysokości 8 000 zł. Poetka pisze, m.in.: “Nie sądziłam, że moja poezja stanie się udziałem rozgrywek politycznych i elementem kampanii wyborczej. Pragnę przeprosić pana burmistrza i władze miasta za nieprzewidziane konsekwencje związane z cyniczną interpretacją tylko jednego wiersza, którego treść „poraziła” przeciwników obecnej władzy.”

/nd/