Meblorz zimuje na fotelu lidera!

Runda jesienna przez swarzędzkie kluby została już teoretycznie zakończona. Do rozegrania pozostały pojedyncze spotkania, które z różnych powodów nie odbyły się w pierwotnym terminie. Jednym z takich meczów był pojedynek pomiędzy swarzędzkim Meblorzem, a Rożnovią Rożnowo.

Gospodarze, w przypadku zwycięstwa, rozgościliby się na fotelu lidera i pozostali tam przez przerwę zimową. Goście, również mieli o co grać. Trzy punkty wywindowałyby Rożnovię na drugie miejsce. Mecz zapowiadał się zatem bardzo ciekawie. Co więcej nie tylko na boisku miało być interesująco. Na trybunach dwa lata zgody świętować mieli kibice Meblorza i Warty Śrem. Już przy samym wejściu na Stadion Miejski w Swarzędzu dało wyczuć się stawkę spotkania. Kibiców, jak na tę pogodę, naprawdę sporo, a o dobrą atmosferę dbał DJ Maciej. Miejscowi jakby w ogóle nie dopuszczali do myśli, że ten mecz może skończyć się inaczej niż zwycięstwem Meblorza.

O godzinie 14:00 usłyszeliśmy pierwszy gwizdek, a chwilę później głośny doping kibiców. Pierwsze minuty, jak można było się spodziewać, były spokojne, bez brawurowych rajdów i odważnych ataków. Więcej przy piłce utrzymywali się gospodarze, większość czasu była to gra w środku pola, lub ewentualne cofnięcie piłki do obrońców. Niebezpiecznie robiło się kiedy Rożnovia przejmowała piłkę. Kilkakrotnie goście rzucali piłkę za defensorów Meblorza, nic jednak z tego nie wychodziło. Swarzędzanie szukali dobrego podania w okolicach pola karnego przeciwników, jednak wszystko również kończyło się fiaskiem. Pierwsza połowa nie porywała i pewnie można byłoby ją puścić w niepamięć gdyby nie ostatnie kilka minut. Najpierw sam na sam z bramkarzem wyszedł napastnik gości. Przeskoczył nad wychodzącym bramkarzem, a biegnący obok zawodnik strzelił do pustej bramki. Sędzia bramki nie uznał, tylko że sam nie wiem czy w tej sytuacji był spalony, czy w momencie przeskakiwania nad golkiperem Meblorza zawodnik Rożnovii uderzył piłkę ręką. 2 minuty później widzieliśmy już prawidłowo zdobytą bramkę. I to dla gospodarzy. Doskonałe podanie otrzymał Kacper Sobota. Kapitan swarzędzkiej drużyny minął dwóch przeciwników i umieścił piłkę w bramce. W 43 minucie drugim perfekcyjnym podaniem popisał się Patryk Kucharski. Tym razem na prawą stronę do Damiana Tonaka. Skrzydłowy Meblorza takich piłek nie zwykł marnować i podwyższył prowadzenie. Do przerwy 2-0!

Po przerwie kibice, a przynajmniej część najgoręcej dopingujących, opuściła trybunę i udała się na wał po drugiej stronie boiska. Ten wał staje się już powoli miejscem kultowym, bo przy okazji spotkań Meblorza na Stadionie Miejskim, pirotechnikę zobaczymy tylko tam. Na boisku raczej powiewało nudą. Gospodarze byli dalej w natarciu, Rożnovia jakby bez wiary w odrobienie strat snuła się po boisku. Swarzędzanie jak już dochodzili do okazji strzeleckich to je marnowali. Mecz tak sobie trwał, a najwięcej i tak działo się za boiskiem. Zobaczyliśmy piękne racowisko, zobaczyliśmy trochę dymu i fajerwerków. Chyba w pewnym momencie nawet piłkarzy bardziej interesowało to co dzieje się na wale niż na boisku.

Obraz gry się nie zmieniał, podobnie jak rezultat. Był jednak na boisku człowiek, któremu 2-0 nie wystarczało. Najpierw piłkę odebrał, potem minął kilku rywali, a następnie pięknym strzałem pokonał bramkarza. A nazywa się on Damian Szmalc. I gra w Meblorzu. I ustalił wynik spotkania.

Moim zdaniem Meblorz wygrał zasłużenie. Grali do końca, mimo tego że prowadzili i zwycięstwo mieli już w kieszeni, chcieli dać kibicom kolejne powody do radości. Rożnovii zabrakło wiary w siebie. Szkoda, bo nie byli słabi w tym meczu. Przynajmniej w pierwszej połowie.  Na boisku nie było porywająco, świetnie było za to na trybunie. Czy tam wale. Jak zwał wał tak zwał. W każdym bądź razie kto znalazł czas żeby odwiedzić w niedzielę Stadion Miejski w Swarzędzu zobaczył namiastkę tego co może dziać się po rundzie wiosennej. O ile oczywiście Meblorz pierwsze miejsce utrzyma.

/jb/