Derby dla Antaresu!

Po rocznej nieobecności powróciły do Swarzędza piłkarskie derby!
Pojedynki Antaresu z Meblorzem zawsze wzbudzają wiele emocji, dla niektórych zawodników to najważniejsze starcie w sezonie. Na trybunach zbierają się rodziny, znajomi, mieszkańcy Swarzędza. Wśród kibiców spotkać można także lokalne władze: burmistrza, czy przedstawicieli rady miasta oraz rady powiatu. W ciągu kilku sezonów derby stały się ważnym wydarzeniem w życiu Swarzędza.

Historia pojedynków przemawia na korzyść Meblorza. Dotychczas wygrali na boisku wszystkie spotkania, zarówno ligowe, jak i pucharowe ( jeden mecz został zweryfikowany jako walkower). Antares chciał w końcu przełamać złą passę, pokonać rywali i choć na pół roku patrzeć na nich z góry.

Prywatnie działacze i piłkarze Antaresu i Meblorza to dobrzy znajomi. Na boisku nie ma jednak miejsca na sentymenty i obie strony zapowiedziały ostrą walkę od pierwszego gwizdka.

Mecz zaczął się chwilę po 14:00. Meblorze od początku ruszyli do ataków. Już w 4 minucie doskonałą szansę miał Wojtek Niklaus. Piłka przeleciała nad głową obrońcy i na drodze do objęcia prowadzenia stał tylko bramkarz. Takie sytuacje to niemal pewny gol. Niemal, bo napastnik gości próbował przelobować golkipera Antaresu, zamiast zwyczajnie uderzyć w światło bramki. Jak to mówią- pierwsze śliwki robaczywki. Meblorz nie poszedł za ciosem. Gra się wyrównała. Goście ustawili wysoki pressing, jednak Antares nie miał problemu żeby wyprowadzić piłkę. Po kwadransie oddali pierwszy strzał, niecelny. Dwie minuty później celownik nastawiony był znacznie lepiej. Piłkę od Bartosza Lutomskiego (grający trener Antaresu) otrzymał Piotr Bączyk. Napastnik gospodarzy uderzył piłkę nad bramkarzem Meblorza i otworzył wynik spotkania. Na drugą bramkę nie było trzeba długo czekać. W 20 minucie piłkę w narożniku boiska ustawił Łukasz Białach ( to z kolei grający prezes Antaresu ;)). Dośrodkował, piłka minęła obrońców Meblorza, a tam czekał na nią Bączyk. Uderzeniem głową podwyższył prowadzenie gospodarzy. Swarzędzanie ruszyli do ataków. Żeby myśleć o pozytywnym wyniku trzeba było szybko złapać kontakt. W 26 minucie  Tomasz Nowacki zdecydował się na strzał z dystansu. Wymierzył idealnie i tym razem to bramkarz Antaresu musiał wyciągać piłkę z siatki. Po tym golu mecz znów się wyrównał. Więcej było twardej walki w środku pola niż spektakularnych akcji. Taki obraz pozostał do przerwy.

Druga połowa to dominacja Meblorza. Przyjechali do Zalasewa po 3 punkty i za wszelką cenę chcieli je zdobyć. Próbowali atakować skrzydłami, środkiem, grali długą piłkę za obrońców. Nie przyniosło to pożądanych efektów. Bardzo dobrze prezentowała się defensywa Antaresu. Mecz robił się coraz ostrzejszy. W 52 minucie w polu karnym padł zawodnik Meblorza. Sędzia asystent pokazał, że był faul, sędzia główny uznał, że była to próba wymuszenia. Z biegiem meczu Tomasz Nowacki padł jeszcze trzykrotnie w polu karnym rywali, za każdym razem arbiter uznawał to za symulowanie. Antares w drugiej połowie postawił na obronę i kontratak. Kilkakrotnie oddawali strzały, żaden nie zagroził bramce Meblorza. Ostatnie minuty były bardzo nerwowe. Sędzia sypał kartkami, nie tylko żółtymi. Najpierw boisko musiał opuścić Łukasz Białach, chwilę później Tomasz Nowacki. Po czerwonej kartce dla pomocnika Meblorza sędzia zakończył mecz.

Antaresowi udało się dowieźć wynik do końca. Taka inauguracja sezonu musi cieszyć podwójnie. Raz, że 3 punkty zostały w Zalasewie, dwa, że po pokonaniu lokalnego rywala. Kibice nie mogli być zawiedzeni zawodami które obejrzeli. Mecz był dynamiczny, ostry i pełen kontrowersji. Angielska piłka w wydaniu swarzędzkim! Za tym tęskniliśmy!
Gratulujemy Antaresowi, obu drużynom zaś życzymy powodzenia w kolejnych rundach!
Do zobaczenia na kolejnych derbach.

Antares Zalasewo 2-1 Meblorz Swarzędz

17′ Bączyk
20′ Bączyk
26′ Nowacki